Zadzwoń:

Podejmując decyzję o wejściu na drogę sądową w sprawach rodzinnych, naturalnym dążeniem jest poszukiwanie sprawiedliwości. Często pojawia się nadzieja, że orzeczenie sądu stanie się ostatecznym potwierdzeniem słuszności Państwa racji i przyniesie zasłużone poczucie zadośćuczynienia.
Warto jednak mieć świadomość, że w tej specyficznej materii sukces rzadko bywa tożsamy z jednostronnym triumfem, a samo ogłoszenie orzeczenia przy uwzględnieniu, że orzeczenia w sprawach rodzinnych z zasady nie uwzględniają w pełni stanowiska jednego z rodziców- nie daje poczucia pełnego spełnienia.
W sprawach o uregulowanie sytuacji dzieci czy w sprawach rozwodowych nie ma wygranych i przegranych. Z perspektywy materii spraw rodzinnych posługiwanie się takimi kategoriami jest sprzeczne z ich istotą, ponieważ celem postępowania nie jest pokonanie przeciwnika, lecz wypracowanie stabilnych fundamentów pod nową rzeczywistość. W systemie naczyń połączonych, jakim jest rodzina, 'wygrana’ jednego rodzica odniesiona kosztem drugiego, niemal zawsze staje się porażką całego systemu, a w szczególności rzutuje na dobrostan dzieci, które stają się cichymi ofiarami tak rozumianego triumfu.
Z Państwa perspektywy – osoby bezpośrednio uwikłanej w sytuację sporną – prawdziwym sukcesem okazuje się odzyskanie poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji.
Na początkowym etapie – zwłaszcza w obliczu rozstania – uświadomienie sobie tej prawdy bywa niezwykle trudne. Jest to czas, w którym za decyzjami przemawiają przede wszystkim silne emocje, przesłaniając długofalową perspektywę. W ferworze sporu dążenie do „wygranej” za wszelką cenę wydaje się jedyną drogą do sprawiedliwości, podczas gdy właściwy cel, jakim jest odzyskanie wewnętrznego spokoju i zamknięcie trudnego rozdziału, pozostaje chwilowo poza zasięgiem wzroku.
Iluzja dominacji a dobro małoletniego
Częstą sytuacją jest dążenie stron do udowodnienia swoich racji za wszelką cenę, co niejednokrotnie prowadzi do eskalacji konfliktu. Zawsze pokazuje szerszy kontekst: każda próba instrumentalnego potraktowania procesu w celu zdominowania drugiego rodzica działa na zasadzie negatywnego rykoszetu. Uderza ona bezpośrednio w poczucie bezpieczeństwa dziecka, które staje się mimowolnym świadkiem batalii procesowej.
Małoletni nie potrzebuje rodzica-triumfatora. Z punktu widzenia dobra dziecka – które jest nadrzędną dyrektywą polskiego prawa rodzinnego – kluczowa jest zdolność obojga rodziców do wypracowania płaszczyzny porozumienia w sprawach istotnych, takich jak edukacja, ochrona zdrowia i in., bez generowania zbędnych napięć.
W sprawach rodzinnych nie szukamy spektakularnego triumfu, lecz fundamentów. Rozstanie rodziców stanowi zakończenie pewnego etapu, ale nie zwalnia stron z odpowiedzialności za przyszłość.
Nowa definicja pomyślnego zakończenia sprawy
Pomyślne zakończenie sprawy w sądzie rodzinnym to nie takie, które w pełni realizuje subiektywne oczekiwania jednej ze stron, lecz takie, które umożliwia optymalne funkcjonowanie rodziny w przyszłości. Celem jest stworzenie stabilnych ram prawnych, które pozwolą stronom na współpracę bez bagażu wzajemnych pretensji i traum procesowych.
W sprawach rodzinnych priorytetem jest strategia oparta na trzech filarach:
Gdzie leży prawdziwa satysfakcja?
Satysfakcja w sądzie rodzinnym pojawia się zazwyczaj z odroczeniem – w momencie, gdy kurz bitewny opada, a wypracowane rozwiązanie prawne realnie chroni spokój i rozwój dziecka. To właśnie o ten trwały spokój, a nie o chwilową przewagę, warto zabiegać najskuteczniej.



