Zadzwoń:

W toku sporu sądowego granica między skuteczną strategią procesową a naruszeniem dóbr osobistych przeciwnika bywa niezwykle cienka. Choć sala rozpraw kojarzy się z wolnością słowa i walką na argumenty, polski porządek prawny nie przyznaje stronom absolutnej swobody w formułowaniu twierdzeń. Kluczowym zagadnieniem jest tutaj relacja między konstytucyjnym prawem do sądu a ochroną godności i prywatności jednostki.
Kontratyp immunitetu procesowego: prawo do obrony swoich praw przed sądem to nie licencja na zniesławienie
W orzecznictwie i doktrynie przyjmuje się istnienie tzw. immunitetu procesowego. Nie jest on immunitetem w sensie ścisłym (jak np. poselski), lecz opiera się na tzw. kontratypie działania w ramach porządku prawnego. Oznacza to, że działanie strony, które obiektywnie narusza czyjąś cześć, traci cechę bezprawności (art. 24 § 1 KC), o ile mieści się w granicach niezbędnych dla realizacji prawa do sądu.
Aby twierdzenia podnoszone w procesie mogły korzystać z tej ochrony, muszą spełniać kumulatywnie trzy przesłanki:
Twierdzenia niezwiązane z przedmiotem postępowania
Najczęstszym błędem stron jest próba „zdyskredytowania” przeciwnika poprzez wywlekanie faktów z jego życia prywatnego, które nie mają żadnego wpływu na wynik sprawy. Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że istotność prawna jest barierą dla wolności słowa w sądzie.
Przykład: Podnoszenie zarzutu uzależnienia od hazardu w sprawie o naruszenie posiadania nieruchomości jest zazwyczaj bezprawnym naruszeniem dóbr osobistych. Takie informacje, nawet jeśli są prawdziwe, nie służą wyjaśnieniu stanu faktycznego, lecz mają na celu jedynie postawienie strony w złym świetle przed sądem.
W takim przypadku osoba nadużywająca słowa nie może powoływać się na działanie w ramach prawa. Jeżeli wypowiedź jest irrelewantna dla rozstrzygnięcia, jej autor ponosi pełną odpowiedzialność cywilną za naruszenie czci i dobrego imienia.
Ochrona osób trzecich w pismach procesowych
Szczególną uwagę należy poświęcić ochronie osób, które nie są stronami procesu.
Wprowadzanie do procesu informacji o życiu prywatnym sąsiadów, członków rodziny czy partnerów biznesowych strony przeciwnej podlega rygorystycznemu testowi niezbędności.
Jeśli przytoczenie faktów dotyczących osoby trzeciej nie jest jedynym sposobem na udowodnienie racji procesowej, działanie takie uznaje się za bezprawne.
W sytuacji, gdy informacje o osobach trzecich nie mają żadnego związku z toczącym się postępowaniem, ochrona wynikająca z tzw. immunitetu procesowego całkowicie przestaje obowiązywać.
Osoba trzecia, której dobre imię naruszono w piśmie procesowym lub zeznaniach, ma pełną legitymację do wytoczenia odrębnego powództwa z art. 24 KC przeciwko autorowi tych słów.
Granice formy: umiar i oględność
O ile strona działająca bez profesjonalnego pełnomocnika może liczyć na pewną dozę wyrozumiałości sądu ze względu na emocje, o tyle adwokaci i radcowie prawni są związani zasadą umiaru i oględności w wypowiedziach.
Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 7 stycznia 2005 r. (IV CK 419/04) wyraźnie wskazał:
immunitet procesowy nie jest licencją na obrażanie. Chroni on tylko te wypowiedzi, które są rzeczowe, istotne dla sprawy i zachowują umiar w formie.
Przekroczenie tych granic skutkuje nie tylko ryzykiem procesu cywilnego, ale w przypadku pełnomocników – także odpowiedzialnością dyscyplinarną przed właściwą izbą.
Naruszenie dóbr osobistych w procesie otwiera poszkodowanemu drogę do szeregu roszczeń:
Podsumowanie
Źródło:



