Zadzwoń:

Sprawa o rozwód to często moment, w którym dotychczasowa historia życia małżonków zostaje poddana gwałtownemu i nieoczekiwanemu przewartościowaniu. W tym procesie kluczową rolę odgrywają świadkowie, występujący w roli autorów nowej projekcji tożsamości stron. To właśnie oni, pod wpływem dynamiki sporu, przestają być bezstronnymi depozytariuszami pamięci, a stają się aktywnymi kreatorami subiektywnej narracji, nadającej przeszłości zupełnie nowe, często obce znaczenie.
W tej nowej optyce fakty przestają mówić same za siebie – stają się jedynie budulcem dla opowieści, która ma uzasadnić obecny rozpad więzi. Zjawisko to sprawia, że to, co niegdyś stanowiło naturalną i neutralną materię codzienności, zostaje nagle uzbrojone w nowe znaczenia, służąc jako dowód na tezę, która w czasie trwania małżeństwa nie przyszłaby nikomu do głowy.
Pułapka kolorowania faktów
W procesie rozwodowym rzadko spotykamy świadków obiektywnych. Większość z nich, często nieświadomie, zajmuje miejsca w jednym z dwóch przeciwnych obozów. W rezultacie to samo zdarzenie z przeszłości małżonków zyskuje dwa skrajnie różne zabarwienia – zależnie od tego, kto o nim opowiada.
Świadkowie nie muszą kłamać, by mijać się z prawdą. Wystarczy, że nałożą na fakty odpowiedni filtr interpretacyjny:
Przykład 1:
Fakt: Mąż często wracał z biura po godzinie 20:00.
Świadek męża: „Był niezwykle pracowity. Robił wszystko, by utrzymać rodzinę na wysokim poziomie i spłacić kredyt”.
Świadek żony: „Zupełnie nie angażował się w życie domu. Praca była dla niego wymówką, by uniknąć kąpania dzieci i obowiązków”.
Przykład 2:
Fakt: Żona codziennie dbała o nienaganną czystość w mieszkaniu.
Świadek żony: „Wspaniała gospodyni. Dbała o to, by rodzina żyła w komfortowych i pięknych warunkach”.
Świadek męża: „Miała obsesję na punkcie sprzątania. Robiła awantury o każdą odłożoną szklankę, przez co w domu nikt nie mógł odpocząć”.
Te przykłady jaskrawo obrazują, że ten sam neutralny element codzienności – godzina powrotu do domu czy dbałość o porządek – pod wpływem subiektywnej interpretacji staje się albo dowodem na szlachetne intencje, albo orężem wymierzonym w drugą stronę. Ostatecznie to nie czyn, lecz nadany mu przymiotnik decyduje o tym, jaki obraz małżeństwa świadek kreuje w oczach sądu.
Psychologia lojalności: dlaczego bliscy wybierają strony?
U podstaw stronniczości osób bliskich rzadko leży intencjonalna próba manipulacji faktami. Znacznie częściej jest to naturalny wynik lojalności oraz silnych więzi rodzinnych lub towarzyskich. W konsekwencji świadkowie przyjmują określoną perspektywę, która prowadzi do bezkrytycznego postrzegania działań strony, po której się opowiadają, przy jednoczesnym dopatrywaniu się złej woli w każdym geście drugiego małżonka.
Zachowanie obiektywizmu staje się niezwykle trudne w obliczu kryzysu osoby, z którą świadek jest blisko związany.
Proces ten sprawia, że pamięć świadków staje się wybiórcza – utrwaleniu ulegają jedynie te zdarzenia z przeszłości, które uzasadniają obecny konflikt, podczas gdy wspomnienia o pozytywnych aspektach relacji ulegają zatarciu. Długotrwałe obcowanie z poczuciem krzywdy bliskiej osoby sprawia, że świadek zaczyna w pełni utożsamiać się z jej przeżyciami. Ostatecznie jego własne, pierwotne spostrzeżenia ustępują miejsca wielokrotnie powtarzanej narracji, którą zaczyna on postrzegać jako jedyną i obiektywną prawdę o minionych latach.
Sąd jako filtr emocjonalnej retoryki
Jako praktyk obserwuję, że sędziowie są zazwyczaj świadomi istnienia tych podziałów. Zgodnie z zasadą swobodnej oceny dowodów (art. 233 KPC), sąd stara się oddzielić emocjonalne przymiotniki od twardych faktów. Jeśli świadek mówi: „on był okropny”, sąd zazwyczaj dopytuje: „co konkretnie robił?”.
Warto wiedzieć, że im bardziej emocjonalny i jednostronny jest świadek, tym paradoksalnie mniej wiarygodny staje się w oczach doświadczonego składu orzekającego. Skrajna stronniczość często osłabia moc dowodową zeznań, zamiast ją wzmacniać.
Jak zachować się w sytuacji, gdy słyszysz takie zeznania?
Podsumowanie
Źródła:



